Strony

wtorek, 28 czerwca 2016

#3 Zakazane=Najlepsze

Beta pilnie poszukiwana!

~~~ Rozdział 3 ~~~

Powoli zacząłem szykować się do wyjścia. Umyłem i wyczesałem swoje włosy, które postanowiły akurat w tej chwili pokazać swój bunt. Po chwilowym ogarnięciu czupryny, zacząłem się ubierać. Poprawka – miałem zamiar się ubrać tylko nie wiedziałem w co. Czyżby odzywał się we mnie syndrom histerycznej nastolatki? Może.

Moja szafa posiadała parę ,,wyjściowych” ubrań, ale większość z nich nadawała się ,,do cioci na imieniny”. Boże, kiedy ja ostatnio nosiłem te ciuchy? Pięć, sześć lat temu? No dobra, trzeba coś wykminić, bo przecież w ty nie pójdę...ach Grell zawszę coś miał dla mnie w szafie! Dla jasności trzyma moje rzeczy tylko dla tego, że mogę się w nich pokazać właśnie podczas wizyt, gdzie nie ma mojej rodziny i znajomych. Tak, wiem, że to dziwne, ale później się wyjaśni.

Pobiegłem szybko do sypialni wujka. Zgadnijcie co zastałem? Oczywiście prawdziwy burdel, bo zawsze jak gdzieś wychodzimy, musi mu najść ochota na rewię mody. W przeciwieństwie do mnie ten gościu ma 4 szafy z ciuchami napełnione po brzegi, a i tak zawszę nie ma się w co ubrać. No klasyka.

Próbowałem namierzyć obiekt zwany moim wujkiem, ale moje starania poszły się gonić. Gdzie on do cholery jest?!
Nagle usłyszałem zduszony jęk z największej sterty ubrań. Nie, no nie mówcie, że...ja pierdole, nie wyrobię z tym człowiekiem. Czy naprawdę można zakopać się we własnych ubraniach i nie móc z nich wyjść? Jak widać można...

Podszedłem do Grellowego Mount Everestu i powoli zacząłem rozbrajać bombę. Jak można zrobić taki bajzel w ciągu nie całej godziny? Boże, z kim ja się zadaje. Czy on nie zna umiaru? Umiar – pfff...co to za słowo? W jego zakresie słownictwa nie istnieję. O, a najlepiej jak mnie ciąga po „przecenach”! Taka to kurwa „okazja”, bo przecież trzeba kupić ten pięćsetny płaszcz, który podobno jest taniej! Oczywiście, to niesamowita okazja, bo przecież coś co  jest przecenione o 5% przy zakupię tysiąca innych pierdół jest ogromną gratką! No, jak można przepuścić taką okazję?! No, nie można! Trzeba kurwa kupić te miliard rzeczy, bo to ‘okazja raz na milion'! To ostatnie przeceny, więcej takich nie będzie! No w chuj pięknie. Nie ma jak kolejny powód do ponownego wydania całej wypłaty na ciuchy. Dziwię się, że mamy pieniądze na jedzenie. Chyba ostatnio William zaczął poważnie bać się o nasze fundusze, bo z tego co mi wiadomo od niedawna zabiera część wypłaty Grellowi i zarządza nimi tak, aby starczyło na jedzenie na cały miesiąc. Kto to widział, żeby dorosły zamiast żarcia kupował ubrania, których ma w chuj dużo. Tak, właśnie ja to widziałem! Powinienem dostać jakiś medal, za to, że wytrzymuję z tym człowiekiem. No dobra, do rzeczy...

- Jakim cudem się tak zakopałeś?! – odpowiedziały mi zduszone jęknięcia, które oznaczały chyba ‘nie gadaj tyle tylko mi pomóż!’

Powili zacząłem – a raczej próbowałem – odgarniać ubrania, aby dostać się do Grella, no ale oczywiście mój wujek zadbał o odpowiedni poziom trudności tego zadania. Zastanawia mnie to jak on powiązał te wszystkie rękawy będąc pod ich stertą. Niepojęte są talenty tego człowieka.

W końcu udało mi się natrafić na coś miękkiego. Próbowałem za to złapać i wyciągnąć Grella, ale niestety ten człowiek musiał się poruszyć i obiekt ten uciekł mi z rąk. Chwile jeszcze pomacałem środek tej góry i wreszcie ponownie natrafiłem na to coś. Z tym wyjątkiem, że teraz pod moim dotykiem momentalnie stwardniało. Nie no nie mówcie, że...

- Aaa, Ciel to łaskocze! Zostaw moją stopę!

Ulga jaką poczułem była niewyobrażalna. Wiecie, ja myślałem, że to jego...nie wdając się w szczegóły odczułem OLBRZYMIĄ ulgę.

- Jak ty tam się zakopałeś?!

- Nie gadaj tylko mi pomóż!

- Dobra, dobra...

Powoli, udało mi się wyciągnąć jego nogi, a potem resztę tego cielska. Czemu on jest taki ciężki?! Podobno chodzi na siłownię, czy coś...ta, chodzi pewni, żeby poflirtować sobie z tamtejszymi „ciachami”. Co z tego, że nigdy się z nim nie umówią, bo mają dziewczynę, żonę, dzieci lub są hetero? Będzie do nich zarywać, co mu szkodzi! To przecież w pełni normalne, że transwestyta-gej zarywa do faceta, który ma już wnuki! Tak, to prawda...pewnie pierwsza myśl to pewnie coś w stylu „ To nie jego wina, tylko tego starego zboczeńca! Pewnie go zmusza, bo w domu mu żona nie da!” Nic bardziej mylnego...Grell od jakiegoś czasu podrywa pana Wieśka – sprzątacz szatni na siłowni. Mówię wam, bardzo przyjemny staruszek. Spokojny, opanowany, trochę przy głuchawy, ale jak najbardziej nie zboczony! Nie wiem czy jego oczy widziały choć raz jakiegoś świerszczyka, o niecie nie wspominając. Chyba staruszek urodził się w poprzedniej erze, bo nadal robi oczy wielkie jak spodki, gdy Grell przy nim do kogoś zdzwoni. No jak to tak rozmawiać do metalu? A to jeszcze jest podobno normalne! – krótki pokaz logiki pana Wieśka. Mój – jakże normalny – wujcio próbuję zaprosić go na randkę od 2 miesięcy...naprawdę ten facet nie zna granic.

- Dobra mistrzu, dowiem się co tam robiłeś?

- Ha, ha. Przezabawne. No ten, ja...szukałem ubrań.

Walnąłem face plama.

- No tyle to ja też wiem!

- Nie, ja szukałem dla Ciebie...
- Hmm?

- No na ostatnich zakupach kupiłem Ci to i owo...

- Ehhh...ile ty razem?

- Tylko, nie bij...

- Dobra, dobra, mów!

Zaczął coś nakreślać w powietrzu. Serio, aż tak się bo...ŻE CO PROSZĘ?! ILE?! W powietrzu nakreślił mi jedną dwójkę, drugą piątkę, zero i...zero

- Ponad 2 tysiące?! Czy ciebie pojebało?!

- No, nie krzycz tak, zobaczysz było warto...

- Warto?! Co jest warte 2 tysięcy na dzień dobry?!

- Masz pecha złociutki, bo już nie można zwrócić. – zacmokał mi z dezaprobatą w powietrzu.

- Już, nie mam do Ciebie siły. Dobra i tak za późno.

Skubany zawszę odcinał metki tuż po zakupie, żebym nie mógł oddać towaru. Na początku nie znał mojego szpiegowskiego talent i dziwnym trafem został pozbawiony paru nowych – jakże niezbędnych – bluzek. Oczywiście pieniędzy za ubrania mu nie oddałem. Jak wydaję na niepotrzebne ciuchy to znaczy, że te pieniądze są mu niepotrzebne. Wspaniałomyślnie nigdy nie dałem się im zmarnować i przeznaczyłem je na własne rozrywki. Nigdy mu ich nie oddawałem – nie dla psa kiełbasa. Co prawda, potem skapnął się, że coś jest nie halo, ale i tak system działał bezbłędnie przez pół roku. Gdybyście wiedzieli ile on wydaje na ubrania w ciągu takiego czasu...na ferrari by starczyło. Ciekaw jestem skąd ma te pieniądze, bo coś nie wydaje mi się, żeby aż takie kokosy zarabiał na siedzeniu przed telewizorem.

- Dobra, pokazuj co tam masz.

Okej, byłem podekscytowany. Przyznaje się. Besztam go za kupno ciuchów, ale i tak chcę je zobaczyć lub mieć. Klasyczny hipokryta, tak wiem.

- Zaczniemy od dołu...poczekaj chwilę gdzieś tu są...

- Buty...?
- Buty, buty! I to jakie! Zobaczysz, są cudne!

Wstał i przeszedł przez łóżko. Chwilę mocował się z szufladą w komodzie po prawej stronie, ale wreszcie udało mu się ją odblokować.

- Za chwilę twoje oczy dostąpią zaszczytu zobaczenia tego cudeńka!

- Oj dobra, dobra. Pokazuj no!

- Jaki niecierpliwy...patrz i podziwiaj!

Zamachnął się teatralnie i ukazał mi...odwołuję wszystko. Naprawdę wszystko. Wszystko co do jego rozmachu w zakupach. Niech kupuję co chce byleby mi je dał. Cudowne, czarne, połyskujące, ciężkie...glany! Do kolan! Zabójczo mroczne glany do kolan! Boże, co to za piękno! Moje cudowne...

- I co?! A nie mówiłem, że było warto? Takich butów wszędzie nie kupisz, kochanieńki! Jak Ci się podobają...?

- Są...cudowne...

- Wiedziałem! Wiedziałem, że Ci się spodobają! Uwielbiasz styl gothów!

- Ta...

- To może magiczne dwa słowa, dla najlepszego, najcudowniejszego, najsexo...

- Ogarniam aluzję!

- No to...?

- Przepraszam i...dziękuje. Są genialne...

Grell zakręcił się wokół własnej osi i zaczął histerycznie piszczeć ze szczęścia. Serio Grell...? Aż tak...?

- KYA!!! Ciel aleś ty uroczy! No normalnie schrupał bym Cię jak ciasteczko!

- Ja Ci zaraz dam Ciasteczko! To że masz rację nie znaczy, że masz mi to potem wypominać!

- Dobra, dobra! Nie bocz się tak słodziutki! Mam coś jeszcze!

- Wiesz, szlag by mnie trafił jakbyś powiedział mi że wydałeś dwa tysie na same buty. Ja wiem, że są super, no ale...

- Już, już! Poczekaj chwilę!

Wyminął mnie szybko i wybiegł z pokoju. Czy ten człowiek naprawdę nie widzi świata poza ubraniami? Ach nie, przepraszam – jest jeszcze sfera mózgu odpowiedzialna za molestowanie mnie. W sumie nie wiem czy pod tą kopułą cokolwiek jest, ale to sprawa dyskusyjna  Taki drobny szczególik.

Czekałem, aż miłościwy Grell raczy do mnie wrócić, ale widocznie nie spieszyło mu się. Ciekawe kto tym razem przyjdzie na tą imprezę...na pewno będzie William, Underek, Claude, Aloisy, Lau, Ran-Mao, Soma i Agni. Może przyjdzie jeszcze Lizzy, Hannah i Luka? Nie byłbym wtedy sam wśród zboczeńców...marzenia, nie? Fajnie byłoby spotkać Hannah...jedyna dorosła, która powstrzymuje się ze swoim molestowaniem. Chyba nawet nie musi się  powstrzymywać, bo takich potrzeb nie posiada. Jedyna kobieta w biurze, która musi powstrzymywać wszystkich tych ludzi przed jedną wielką orgią na środku planu filmowego...no błagam, z jakimi ludźmi ja się zadaje...

Usłyszałam huk i zaraz po nim wiązankę dość mocnych przekleństw. Moim oczom ukazał się kuśtykający Grell z pudełkiem w ręku i dość mocno rozwalonym kolanem.

- Czemu ty zawsze musisz coś sobię zrobić?

Posłał mi tępy uśmiech.

- Taki już mój urok, koteczku. Choć i patrz na to cudeńko!

- Idę, idę...

Wstałem przeciągając się leniwie w ramach protestu i mojego niezadowolenia. Wydałem z siebie kilka krótkich jęków i poczłapałem do Grella. Widząc moją postawę przewrócił teatralnie oczami i podał mi pudełko.

Powoli odsunąłem pokrywkę od pudła. Widziałem w oczach Grella jak skacze z radości i przekręca się z podniecenia. Aż tak mu zależy, żeby mi się spodobało? Miło, że mu zależy na moim zadowoleniu. Uśmiechnąłem się chytrze przeciągając chwile odsunięcia pokrywki. Zaczął lekko się trząść.

- No otwieraj to!

Nie wytrzymał. Wyrwał mi pudełko i wyjął jego zawartość.

- No i co o tym sądzisz?!

To była...kurtka, koszulka, kamizelka, koszula, czy może płaszcz..? Niby znam się na modzie, niby wiem jak co wygląda, a jak przychodzi co do czego to nawet nie umiem powiedzieć co widzę! Brawo, bravissimo Ciel! Ty to jednak jesteś gość!

Dobra, odłóżmy sprawy moje wiedzy na inny tor. Grell trzymał przede mną szczyt moich marzeń! Była tu skurzana kurtka z tyłem w sójkę, coś na kształt koszuli o pięknym, bordowym kolorze i beżowa chusta! Wszystko było ozdobione masą guzików, klamer i łańcuszków. Trochę stylu emo, trochę elegancko i jak najbardziej goth! No dobra, Grell się postarał. I to bardzo. Tak naprawdę bardzo, bardzo.*

- Jest...super...

- Jej! Wiedziałem, że Ci się spodoba! Kto jest mistrz?!

- Wszyscy już wiemy, że ty o miłościwy Grell'u jesteś najlepszy, nikt nie dorównuję twojej potędze w dziedzinach dobrego gustu i znajomości mod...

- Dobra, już nie nabijaj się tak ze mnie!

Naburmuszony, zrobił minę smutnego dziecka i odwrócił się ode mnie teatralnie. O boże, on i te jego aktorskie humorki. Uśmiechnąłem się do niego ciepło.

- No już, już...dzięki za to i buty...

Momentalnie rozpromienił się i mnie przytulił. Czy ja widziałem łezkę w jego oku..? Naprawdę dziwny z niego człowiek.

- To co? Przymierzasz?

- Chyba oboje wiemy, że ty bardziej chcesz mnie zobaczyć w tym wdzianku, niż ja sam!

Zaśmiał się wesoło i podał mi buty stojące obok.
- Przejrzałeś mnie, a teraz idź się przebrać! Ja tu już mam fantazję, wiesz...?

Zarumieniłem się mocno i wybiegłem z pokoju krzycząc:

- ZBOCZENIEC!

- Twój na zawsze, słodziutki!


____________________________

*zdjęcie stroju Ciela w zakładce "Dodatki"



4 komentarze:

  1. Podoba mi się! Czekam na nexta ❤️
    Buźka, Amelia z bloga http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że się spodobało :> Dzięki za komka (。>﹏<。)

      Usuń
  2. Ciekawy pomysł z tym opowiadaniem :) Podoba mi się początek tak więc czekam z niecierpliwością na więcej :D
    Weny życzę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, za opinię c: Wena się przyda, bo ostatnio z nią kiepsko :/ Niestety, na następny rozdział jeszcze trochę trzeba będzie poczekać :c

      Usuń